Przez większość czarodziejów są lekceważone, z racji tego, że większość czasu spędzają nieruchomo w wilgotnych i zacienionych miejscach, ruszając się tylko po to, aby spożyć trochę zieleniny.
Znawcy eliksirów szanują je ze względu na śluz, który jest składnikiem ich niektórych wywarów
Natomiast miłośnicy Magicznych Stworzeń doceniają je za całokształt ich istnienia. Począwszy od trybu życia, przez użyteczność dla magicznego świata, skończywszy na miejscu w hierarchii magicznych stworzeń.
W klasyfikacji ministerstwa znajdują się nisko. Sklasyfikowane zostały jako "X", czyli stworzenia całkowicie niegroźne. Ba! Mówi się także, choć ja nie lubię tego określenia, ze są nudne Oczywiście sporo w tym racji. Bo co ciekawego można znaleźć w nic nierobiącym stworzeniu.
Wystarczy poobserwować je przez trzy miesiące w roku, a mianowicie - w marcu, czerwcu, oraz we wrześniu. Wtedy mają miejsce gody gumochłonów. W miesiącach tych możemy zaobserwować wzmożoną aktywność tych stworzeń. Wtedy to właśnie samce wydzielają zwiększoną ilość, zawierającego liczne feromony śluzu (wtedy właśnie można zebrać najwięcej składniku eliksirów), który ma za zadanie zabić partnerkę. "Gumochłonica" nie weźmie pierwszego lepszego samca z łapanki. Ona sobie obserwuje, analizuje "Ten ma taki śluz... Ten ma taki...". No i w końcu się decyduje na jakiegoś, dając mu pole do popisu. No i nasz samczyk, dostając "pozwolenie" zaczyna się popisywać. Zaczyna swoisty taniec godowy, który jest niczym innym, niż powolne ocieranie się o partnerkę.
Po około dziesięciu dniach od zapłodnienia, samica składa od dziesięciu do sześćdziesięciu jaj. Z większości wyklują się małe "gumochłonięta", które [uśmiechnął się lekko] spędzą swoje życie na jedzeniu sałaty, wytwarzaniu śluzu i rozmnażaniu.
NIUCHACZ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz